Wrzesień 1939

Poprzedni rozdział: W dyplomacji

Od dnia 28 lutego 1939 wrócił do służby liniowej w 20pp jako dowódca 1 batalionu.

W wyniku nieuchronnych przygotowań do wojny, miesiąc później, 23 marca został wezwany do Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych. Objął stanowisko szefa wydziału ewidencyjnego, II Oddziału w sztabie Armii „Kraków”, mającej bronić południowo-zachodniej granicy Polski.

Od lat 20-stych, w II Oddziale Sztabu Głównego, opracowywano założenia do tzw. dywersji pozafrontowej. Miało to na celu przygotowanie odpowiednich ludzi do działań zaczepnych wobec wroga, poza linią frontu  czyli krótko mówiąc do wojny partyzanckiej. Na obszarze południowo-zachodniej Polski, przygotowania te były przyporządkowane Dowództwu Okręgu Korpusu Nr V. W czerwcu 1939 roku, wszystkie te przygotowania zostały podporządkowane oddziałowi II sztabu Armii „Kraków”. Kierownictwo działu dywersji pozafrontowej, jako szef oddziału II objął ppłk Marian Zdon i jego zastępca mjr Władysław Steblik. Drużyny dywersyjne, pod nazwą „związki terenowe dywersji specjalnej”. składające się zarówno z żołnierzy jak i ludności cywilnej, otrzymały zadania, broń i wyposażenie na wypadek wojny. Członkowie drużyn zostali przeszkoleni na specjalnych tajnych kursach, w zakresie wywiadu, propagandy, łączności, sabotażu i aktów terrorystycznych wobec wroga.

Podsumowując. Oprócz przygotowania armii do wojny obronnej, Oddział II Armii „Kraków” przygotował podwaliny pod przyszłą wojnę partyzancką.  Aczkolwiek nie było to głównym założeniem. Celem oddziałów dywersyjnych, było szkodzenie wrogowi w oczekiwaniu na kontrofensywę wojska polskiego.

Wracając do 23 marca 1939, razem z mjr Steblikiem, do GISZu został wezwany płk Jan Rzepecki, tak wspomina tą chwilę: „Zostałem skierowany do GISZ na godzinę 10:00 we czwartek 23 marca 1939 r. do biura generała Antoniego Szyllinga zastałem tam majora Steblika, wezwanego z Krakowa, gdzie właśnie odbywał staż na stanowisku dowódcy batalionu w 20 pp po oddaniu funkcji zastępcy attache wojskowego w Berlinie. Wypadło nam dość długo oczekiwać na przedstawienie się generałowi Szyllingowi, który jak poinformował nas jego szef sztabu, płk dypl. Stanisław Wiloch właśnie odbierał od marszałka Rydza Śmigłego pierwsze rozkazy dla armii, którą gen. Szylling miał dowodzić. Steblik został wyznaczony do Oddziału II sztabu tej armii, a ja na Oddział III. Nasze długie oczekiwanie urozmaicone zostało zameldowaniem się mjr. dypl. artylerii Kazimierza Szpądrowskiego wyznaczonego również do Oddziału II Sztabu, Dość długie wspólne oczekiwanie sprzyjało wzajemnemu poznaniu, zwłaszcza, że czekała nas wspólna praca.
Wreszcie, około godz. 13.00 płk Wiloch zawiadomił nas, że generał teraz nas nie przyjmie, gdyż opracowuje swoją wstępną decyzję, jako też, że nazajutrz wieczorem cały nasz sztab wyjedzie do Krakowa, w związku z czym Szpądrowski ma wracać do Lwowa i stamtąd zameldować się w Krakowie, ja mam zgłosić się ponownie w GISZ po południu dla opracowania pierwszego rozkazu czy wytycznych. Tylko Steblik był od razu potrzebny generałowi. Gdy zgłosiłem się po południu, Steblika już nie było. Wyjechał do Krakowa z pilnym zadaniem przygotowania dla naszego sztabu pomieszczenia, w którym już za 3 dni miała odbyć się odprawa dowódców podporządkowanych generałowi jednostek.
Właśnie w Krakowie podczas pięciomiesięcznej pracy nad przygotowaniem obrony poznaliśmy się ze Steblikiem wzajemnie, i zaprzyjaźnili, a sprzyjały temu bardzo warunki zakwaterowania Sztabu.
Został on umieszczony pod maskującą nazwą: „Kierownictwo Ćwiczeń”
(kryptonim – „Kierownictwo Ćwiczeń Antoni” przyp JB) w jednopiętrowym budynku w głębi dziedzińca koszar III batalionu 12 pp przy ul. Sobieskiego. Szczupłość pomieszczeń, zajmowanych dotychczas przez żandarmerię, sprawiła, że oddziały II i III Sztabu pracowały w jednym dużym pokoju. Szef II Oddz. ppłk dypl. Marian Zdon był przeważnie w rozjazdach między Warszawą, Krakowem i naszym pograniczem. Szpądrowski jako kierownik wywiadu również był bardzo ruchliwy. Steblik, prowadzący dział ewidencji stanowił w Oddziale II element stałości. Na podstawie posiadanych i nadsyłanych zewsząd wiadomości opracowywał referaty dla generała Szyllinga. Prowadził „mapę wiadomości o nieprzyjacielu po drugiej stronie granicy, zestawiał obsady personalne jednostek niemieckich. Wszystko to o kilka metrów od mojego biurka. Wymienialiśmy więc stale uzyskiwane w naszych działach wiadomości, a ponadto także nasze prywatne oceny wszystkiego, co się w tym czasie działo, w kraju i za granicą. I tak przez 5 miesięcy. Podziwiałem jego znawstwo wojska niemieckiego, interpretowanie urywkowych wiadomości o ruchach i zjawiskach po drugiej stronie granicy i budowanie systematycznych ocen i hipotez, które jak okazało się były w 100 proc. trafne. Steblik był często wzywany do generała Szyllinga, zarówno w związku ze swoim zakresem pracy jak i jako jedyny w danej chwili obecny oficer II Oddziału. Przypuszczam, że już wtedy zdobył sobie wielkie zaufanie Generała, którym cieszył się nadal po wojnie. Steblik reprezentował w Sztabie realizm wyrażając od początku pogląd, że wojna jest nieunikniona. Ja byłem skłonny do optymizmu, wskazując na czynniki, które mogą powodować cofnięcie się Hitlera przed krokiem ostatecznym. Ta różnica zdań rozniecała powtarzające się dyskusje, które coraz to bardziej zbliżały nas do siebie. Stopniowe narastanie koncentracji niemieckiej, którą Steblik rejestrował na swych kolejnych mapach wiadomości, identyfikując przy tym pojawiające się przy naszej granicy jednostki z głębi Niemiec, potwierdzało jego realistyczny punkt widzenia.
1 września 1939 roku wrzód wątpliwości pękł, a następnego dnia poległ od bomby ppłk Zdon. Zastąpił go mjr Szpądrowski, pełniąc nadal swoje poprzednie obowiązki Steblik stał się jeszcze potrzebniejszy Generałowi, jednak nawet gdy 4 września sztab przeniósł się z Krakowa do Brzeska Nowego, rozpoczynając tym naszą dwutygodniowa wędrówkę, utrzymywałem władnie ze Steblikiem najbliższy kontakt, nie licząc oczywiście oficerów mojego Oddziału III. Nie było to łatwe, bo w każdym przemarszu sztab z różnych przyczyn (noc, zatory drogowe) uległ rozbiciu na przypadkowe części, które nie bez trudu zbierały się w nowym miejscu postoju. Zdumiewające było jak i w tych, gorzej niż prymitywnych, warunkach Steblik potrafił wychwytywać z różnych źródeł istotne wiadomości i ukształtować jakąś syntezę aktualnego położenia. Meldowane kierunki uderzeń niemieckich, rozwój i kaliber strzelających dział, podsłuch radiowej korespondencji, wiadomości od jeńców (prowadziliśmy takich ze sobą) dzięki doskonalej znajomości organizacji wroga dawały Steblikowi cenny materiał do ostatecznych syntetycznych wniosków.
Udawało mi się jakoś podczas całej kampanii utrzymanie codziennego osobistego kontaktu ze Steblikiem, nawet gdy 13 września wysłano mjr. Szpądrowskłego z Zamościa w specjalnej misji do Lwowa, a na Steblika spadła odpowiedzialność za cały Oddział II. Zawsze spokojnie pracujący, gotowy do odpowiedzi na pytania o położeniu i ocenię możliwości działania Niemców, nie zdradzający wzruszeń, których wszyscy doznawaliśmy, gdy dzięki niemu widzieliśmy, jak zaciskają się wokół nas kleszcze kolejnych okrążających nas natarć dotrwał nasz ostatni szef Oddziału II, do końca, do ostatniej odprawy u dowódcy armii.
W ostatnim kotle pod Tomaszowem, rozstaliśmy się nagle w zamęcie pamiętnej nocy przed kapitulacją połączonych armii „Lublin” i „Kraków”, dowodzonych już przez gen. Piskora. Ja skorzystałem z aprobaty generała Szyllinga i wymknąłem się z kotła w kierunku Warszawy, Steblik znalazł się w niewoli”.

Taki los spotkał wiele oddziałów polskich, walczących w kampanii wrześniowej 1939. W bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, połączone Armie Kraków i Lublin, których dowodzenie z tytułu starszeństwa stopnia przejął Generał Tadeusz Piskor, zostały całkowicie okrążone przez Niemców. W nocy z 19 na 20 września, podjęto próbę wyjścia z okrążenia, ale wobec prawie całkowitego wyczerpania amunicji artyleryjskiej, zapadła decyzja o kapitulacji. Generał Piskor wydał rozkaz zaprzestania walk, zniszczenia sprzętu bojowego oraz przekazał do Lublina rozkaz zalecający wojskowym przejście do konspiracji.

Więcej o plutonowym Tadeuszu Stebliku tutaj

 

Następny rozdział: 1939-1947